sobota, 2 lutego 2013

Kobieta, istota rozumna




Wierzba: Głodna jestem, bardzo, bardzo głodna.
Ja: Obiad?
Wierzba: No…
Ja: Dziś będą roladki z kurczaka, z mozzarellą, ogórkiem konserwowym, papryką i oliwkami. Może być?
Wierzba: TAK! TAK!

(godzinę później, czyli dziesięć minut temu)
Zrywam się z krzesła i biegnę do kuchni. Z ogromnym pośpiechem otwieram piekarnik i wyciągam blachę z niegotowymi jeszcze roladkami, rzucam ją na blat, krzycząc: FUCK! KURWA!!! FUCK! KURWA!!! KURWA!!! KURWA!!!
Wierzba: Nie, proszę, nie rób mi tego, głodna jestem. Co się stało?
Ja: Wykałaczki mi się spaliły!
Wierzba: A to się nie przejmuj, w dupę w wykałaczkami.
Ja: Ale one są plastikowe!!!
Wierzba: *cisza*
Ja: Nie pomyślałam, że plastikowe wykałaczki się stopią!!!
Wierzba *po jeszcze dłuższej chwili ciszy*: …wygrałaś w tym momencie.
Ja: Dzięki Bogu nie stopiły się w środku.
Wierzba: Myślę, że trzeba to zapisać.