wtorek, 21 maja 2013
Pokolenie JPII
Spacery z Wierzbą zawsze należą do udanych. Teksty mojej serdecznej przyjaciółki powinny zostać spisane i wydane w "Rocznikach Życia Wierzby" - tak dla potomnych, aby wiedzieli jaka wyjątkowa jednostka chodzi po tym świecie. Spacer, z którego dialog chcę dziś przedstawić, odbył się już jakiś czas temu. Przemierzałyśmy wtedy ulice i chodniki warszawskiej Starówki, gdy naszą uwagę przykuł człowiek sprzedający latające i świecące długopisy.
-Nienawidzę tego. - powiedziała Wierzba. - Zawsze się boję, że to mi spadnie na głowę. Po co oni to robią? Naprawdę ktoś to kupuje?
-Ludzie kupują różne pierdoły. - odparłam. - Pamiętasz jak byłyśmy małe i na jarmarku i innych takich sprzedawali taki świecące w nocy bransoletki?
-Nooo, albo takie różdżki z takimi świecącymi, sterczącymi żyłkami.
-Noo, miałam taką.
-Ja też. Jak przestało świecić to obcięłam te żyłki.
-Ja też, hahahaha, bawiłam się wtedy, że to różdżka Czarodziejki z Księżyca.
-Ja to zawsze chciałam dostać balon na hel. - rozmarzyła się Wierzba. - Tata nigdy mi nie kupił...
-Mi chyba też nie, nie pamiętam w sumie...
- A nie. - Wierzbę nagle olśniło. - Pamiętam, kupił. To było w czasie pielgrzymi papieża, jak był w Gdańsku. Tata nam kupił wtedy po balonie. Mój brat dostał balon z Tweety'm, a ja dostałam z wizerunkiem Jana Pawła II. Sama chciałam.
poniedziałek, 20 maja 2013
Konstrukty logiczne Mensza
Cionża powala. Przekonałam się o tym w zeszłym tygodniu, gdy pełna zapału szykowałam się, by wybyć na badanie krwi, a prawie wylądowałam zemdlona niczym Ofelia na podłodze. W efekcie uziemiona spędziłam tydzień w domu i dopiero w niedziele udałam się do kochanej przeze mnie inaczej Warszawy na zajęcia. Tym razem towarzyszył mi Monsz, a że gdy przyjechaliśmy, w stolicy wciąż panowała piękna pogoda, postanowiliśmy wyruszyć na krótki spacer po Starówce. Wieczór był udany bardzo (no poza zżerającymi nas komarami i gryzącymi muszkami - Wy też macie z nimi problem?), stwierdził to nawet Monsz, który fanem dłuuuugich spacerów nie jest. Koło dwudziestej drugiej postanowiliśmy zebrać się z powrotem do hotelu. Szliśmy spokojnie przed siebie, gdy nagle dobiegło nas zadane podniesionym głosem pytanie:
-Czemu jesteś chamem?!
Oderwaliśmy od siebie nasze maślane wzroki i wyostrzyliśmy je w poszukiwaniu nadawczyni tegoż pytania.
Przed nami stała para młodych kobiet. Obie wytatuowane, jedna, masywniejsza i niższa od drugiej, wbiła wzrok w chodnik, a szczuplejsza popychała tę pierwszą, i to ona wykrzykiwała to jakże istotne pytanie.
-Czemu jesteś chamem? Powiedz mi, czemu jesteś chamem?! - krzyczała.
Przyglądaliśmy się temu przez chwilę.
-Lesbijki. - podsumowałam.
-Tylko, która jest w tym związku mężczyzną? - zapytał Monsz.
Wzruszyłam ramionami i nie poświęcając więcej uwagi tym dwóm kobietom, ruszyłam przed siebie. Nie minęło jednak dużo czasu, gdy minęła nas Wbita w Podłogę, biegła przed siebie najwyraźniej uciekając przed swoją CzemuJesteśChamem. Niedługo później, gdy Wbita w Podłogę zniknęła już w tłumie, CzemuJesteśChamem minęła nas chwiejnym krokiem.
-Lesbijki... - powiedział Monsz. - Wiesz, to pewnie tak naprawdę była dwójka transseksualnych gejów, którzy nie zmienili płci.
poniedziałek, 13 maja 2013
Stosunki polsko-rosyjskie
Skusiłam Mensza sekszowną koszulką nocną. Z wrażenia padł na nasze ikeowe łoże i westchnął zachwycony, a ja niczym nimfa osunęłam się lekko i ułożyłam obok niego. Wodząc paluszkiem kusząco po jego ramieniu, rozpoczęłam konwersację:
- Hmmm... - mruknęłam niczym głodna pantera z lasów amazońskich. - To... co... porobimy?
- Hm. - Monsz się zamyślił. - Może porozmawiamy?
Starając się, aby w półmroku nie było widać białek mych oczu, gdy przewróciłam oczami, odparłam - No to wymyśl temat.
- Hm.Przyszło mi do głowy... - powiedział iście akademickim tonem. - że moglibyśmy porozmawiać, o stosunkach polsko-rosyjskich w kontekście sprzedaży mięsa.
czwartek, 2 maja 2013
Pasztetowe komplementy
Mężczyźni są wzrokowcami (tak przynajmniej nam wmawiają), czasem więc trzeba ich pobudzić tym i owym - pomyślałam sobie. Jak pomyślałam, tak zrobiłam.
(wymiana zdań miała miejsce na fejsie)
Ja: Kochanie, sprawdź telefon. Mmsa Ci wysłałam.
Monsz (po chwili): DZIEŃ DOBEREK!!! Od razu mi się drugie oko otworzyło!
Ja: No, to teraz poproszę ten cały stos komplementów.
Monsz: Pasztet.
Ja: Słucham?!
Monsz: Wyciągam z lodówki pasztet.
Ja: Aha, dziękuję.
Monsz: Nie, nie, nie, dżizas, nie to miałem na myśli!
Subskrybuj:
Posty (Atom)



