wtorek, 29 stycznia 2013
Depresyjny zakupoholizm
Idziemy do Sapayi na, jak to Monsz go nazywa, wietnamski wywar. Takie wyjście z domu wymaga wielkiego poświęcenia: trzeba umyć włosy, wysuszyć je i ułożyć, zrobić makijaż i się ubrać. Po godzinie przygotowań dotarłyśmy do ostatniego etapu. Wybór stroju wyjściowego do wietnamskiego baru (w stolicy nawet po bułki trzeba się wbić w odpowiedni casualowy strój) to naprawdę skomplikowany i męczący proces. Dialog dział się przed naszą wielką szafą.
Wierzba *przeglądając się w lustrze jak wygląda w zestawie, który sobie wybrała*: Ej, następnym razem jak będę miała depresję, zabroń mi kupować ubrania.
Ja: Ale o co Ci chodzi? Przecież ten sweterek jest super... tylko nie pokazuj się w nim ludziom.
poniedziałek, 28 stycznia 2013
Gastrofaza
Wierzba *stojąc przed lodówką*: Ciasto czy lody, ciastko czy lody, ciastko czy lody...
Ja: Jedno i drugie.
Wierzba: Ha! No tak. Właściwie to możemy pokruszyć ciastka na lody.
Ja: O! Super pomysł!
Wierzba: Ha! Ha! Mów mi Makłowicz!!!
Rozkminy na Madagaskarze
Udało mi się namówić w końcu Mensza do obejrzenia jakiejś bajki, którą my, normalni ludzie znamy od lat. Monsz się zgodził. Zapomniałam jedynie, że Monsz oglądając filmy, komentuje je jeszcze intensywniej niż ja.
Monsz: Ale co, żyrafy tak zasypiają na stojąco?
Ja: No, jak każde koptyne.
Monsz: Ale co, nie kładą się ani nic, żeby odpocząć?
Ja: No nie, kładą się tylko jak są chore.
Monsz: Całe życie tak na kopytach... przejebane co?
wtorek, 22 stycznia 2013
Dlaczego tak fajnie tu wysiadać
Wierzba: I jak tam Ci się Justyna jedzie?
Ja: Świetnie, ostatni raz było mi tak ciasno, gdy miałam 15 lat.
Powiedziane zupełnie niewinnie.
Palma pierwszeństwa, jeśli chodzi o dialogi, należy jednak do pewnego pięciolatka, który stał obok nas.
Chłopczyk: Tatusiu, a wiesz co?
Ojciec chłopca: Co synku?
Chłopczyk: Ja bardzo lubię przystanek "Kino Femina".
Ojciec chłopca: Tak? A czemu?
Chłopczyk: Bo tutaj jest McDonald's!!!
Popatrzyłyśmy na siebie i po kilkusekundowej ciszy:
Wierzba: Mądre dziecko!
Ja: To co, KFC?
Wierzba: No!
wtorek, 15 stycznia 2013
Mały głód
Pochylam się nad pudełkiem z resztkami pizzy.
- Tyyyy... a jak to odgrzeje, to może jednak da się to zjeść?
- Hahahhahahaha, ale podeszwę taką będziesz jadła? - odpowiedziała Wierzba.
- Ejjj... no głodna jestem, noo... Ja mam chyba takiego pasożyta o tu. - powiedziałam, wskazując na swój brzuch.
- To się jelita nazywa, Justyna.
Kobieta i mężczyzna - przepychanki słowne.
Mężczyzna: No i zrobiłem to, i to, no i byłem tam, no i no... kręciliśmy ze sobą, ale nic między nami nie było!!!
Kobieta:... no i po co mi o tym mówisz?
Mężczyzna: No bo miałem wyrzuty sumienia.
Kobieta: Aha... ale co mnie to obchodzi? Po co mi to mówisz? Co ja mam sobie z tą wiedzą zrobić?
Mężczyzna: A co wolisz, żebym był nieszczery?
Kobieta: Nie, wolałabym, żebyś zaczął myśleć i mówił mi tylko o tym, co jest istotne.
Mężczyzna: Oooo, teraz będziesz mnie obrażać?
Kobieta *pac w czoło*: Nie kochanie, po prostu to jest do niczego totalnie mi niepotrzebne. Czy ja też mam ot tak zacząć mówić o swojej przeszłości? A wierz mi, sporo byłoby do opowiedzenia.
Mężczyzna: DZIĘKUJĘ CI BARDZO, ŻE MI O TYM PRZYPOMINASZ!!! *trzask drzwiami*
Kobieta: ...ech, dzieci.
poniedziałek, 7 stycznia 2013
Czeskie absurdy
Ja: Kochanie przeżyjesz jak jeden raz będę bez makijażu?
Monsz : Nnnooo niech będzie ten jeden raz. Tylko mów do mnie często, żebym wiedział, że to Ty.
***
Monsz: Patrz, patrz!
Ja: Gdzie?
Monsz: No tam!
Ja: Ale na co?!
Monsz: Sarenki były, ośle.
Ja: Wybacz, nie widziałam, zdjęłam wcześniej okulary, żeby móc w ogóle na Ciebie patrzeć.
Monsz: Dobrze, że głośno mówisz, bo tylko po głosie Cię rozpoznaję.
***
Monsz: O góry. Ale brzydko tutaj... syfiasto.
Ja *przesuwając się na linię wzroku Mensza*: To patrz na mnie, a nie przez okno.
Monsz: O, ładna jesteś... ale to pewnie przez ten kontrast.
Subskrybuj:
Posty (Atom)






