środa, 13 marca 2013
Przepis na zupę ogórkową.
Wszyscy, którzy mnie znają, wiedzą, że jestem Analogiem - notatki robię w papierowym kalendarzu, gardzę Ejpulem (Apple i ich i-produkty), nie umiem go obsługiwać i na 100% oblałabym zajęcia u mojego Mensza, bo nie umiem nawet korzystać z droppboxa.. a i znam tylko 2% opcji Worda. Tu warto wtrącić mała dygresję - stary dialog, który w pełni oddaje moją analogowość. Rozmowa dotyczyła magazynu, który prowadzę, a dokładniej jego produkcji:
Monsz: No dobrze, wszystko ok, ale gdzie masz umieszczoną kopię magazynu?
Ja: No jak to gdzie, u Wierzby na komputerze.
Jednakowoż dziś się okazało, że jestem Analogiem życiowym bardziej niż sądził ktokolwiek. Udowodnił to dobitnie dzisiejszy smsowy dialog z moją kochaną przyjaciółką i póki-co-współlokatorką.
Ja: Co na obiad?
Wierzba: Nie wiem, ale mam ochotę na coś lekkostrawnego.
Ja: Zupa ogórkowa?
Wierzba: Ok.
Ja: Nima chałki [chałka ma być dziś do Nutelli na deser]* , buła może być?
Wierzba: Może, i jeszcze buła do ogórkowej, a najlepiej z margaryno jakby była <3
Ja: A weź znajdź jakiś przepis na tę zupę i zapodaj mi składniki, bo nie pamiętam.
Wierzba: Hortex - zupa ogórkowa. Jadłam, dobra jest.
* przypis autora
Subskrybuj:
Komentarze do posta (Atom)

Brak komentarzy:
Prześlij komentarz