poniedziałek, 7 stycznia 2013

Czeskie absurdy



Ja: Kochanie przeżyjesz jak jeden raz będę bez makijażu?
Monsz : Nnnooo niech będzie ten jeden raz. Tylko mów do mnie często, żebym wiedział, że to Ty.


***
Monsz: Patrz, patrz!
Ja: Gdzie?
Monsz: No tam!
Ja: Ale na co?!
Monsz: Sarenki były, ośle.
Ja: Wybacz, nie widziałam, zdjęłam wcześniej okulary, żeby móc w ogóle na Ciebie patrzeć.
Monsz: Dobrze, że głośno mówisz, bo tylko po głosie Cię rozpoznaję.

***

Monsz: O góry. Ale brzydko tutaj... syfiasto.
Ja *przesuwając się na linię wzroku Mensza*: To patrz na mnie, a nie przez okno. 
Monsz: O, ładna jesteś... ale to pewnie przez ten kontrast.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz